Karty kredytowe - jak dać się oszukać sprzedawcom bankowym

Tag:

dodajdo.com

Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!

Właśnie się dowiedziałem, jak mój znajomy został nabity w butelkę przez doradcę bankowego. Czasem bywa tak, że warto posiadać więcej niż jedną kartę płatniczą (debetową i kredytową, dwie różne debetowe albo dwie kredytowe), bo można uniknąć niezręcznych sytuacji. Jak na przykład odrzucania transakcji na jednej karcie przy płatności za drogi hotel, co mi się raz zdarzyło (na szczęście zadziałała druga). Problem w tym, że muszą to być specyficzne karty - z różnych banków.

Niedawno mój znajomy poprosił swój o podniesienie limitu na karcie kredytowej. Dwukrotne. Tak się jednak jakoś złożyło, że bankowy sprzedawca przekonał go, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie wydanie mu drugiej karty kredytowej, z równowartością tego limitu, który do tej pory posiadał. Samo w sobie nie brzmi to jeszcze tak źle, wszak łączny limit kredytowy jest dokładnie taki, jakiego oczekiwał. Problem w tym, że on na tym interesie stracił. Stracił dlatego, że czasem potrzeba dokonać jednej sporej transakcji (a wiem, że taką planował) i nie wszyscy sprzedawcy skłonni są łączyć transakcje z różnych kart, a po drugie, stracił dlatego, że przyjdzie mu co roku płacić podwójną opłatę z kartę kredytową - no bo ma ich przecież dwie.

A kto zyskał? Zyskała doradczymi (a właściwie sprzedawczyni), która dzięki naiwności mojego kolegi jest o jeden produkt bliżej wykonania planu sprzedaży. Wiem, że pada na blogu sporo gorzkich słów pod adresem tzw. doradców finansowych i co do zasady zalecam kontakt bezpośrednio z bankiem, ale jak się okazuje, brak zdrowego rozsądku nie pomoże nawet przy pominięciu doradcy finansowego.


Polecam także inne wpisy:

Zostaw odpowiedź