6 sposobów sprzedawców na wymuszenie większych zakupów

Tag: , ,

dodajdo.com

Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!

Świetny artykuł pokazujący w jaki sposób sprzedawcy wywołują wśród kupujących zwiększone zakupy, przekonując ich o rzekomej atrakcyjności cenowej. Rezultat? Wydajemy często sporo więcej niż planowaliśmy i kupujemy dużo więcej, niż naprawdę nam potrzeba. W pełni zgadzam się z autorem, że trzeba koniecznie poznać sztuczki stosowane przez sprzedawców, aby nie dać się wykorzystywać.

Podwójne zniżki

Wykorzystywanie prostego faktu, że ludzie albo nie chcą, bądź też nie potrafią posługiwać się prostą matematyką. W rezultacie sprzedawcy stwarzają wrażenie, iż oferta jest bardzo atrakcyjna. A mechanizm działa w ten sposób:

Mając do wyboru towar za 100 zł z 45% zniżką (cena sprzedaży 55 zł) lub też towar z ceną 100 zł i 20% zniżką oraz dodatkową zniżką 30% przy kasie, co wybierzemy? Większość ludzi bez wahania dojdzie do wniosku, że 20% + 30% to więcej niż 45%, ale matematyka działa w inny sposób. Dwudziestoprocentowa zniżka od 100 zł, zmniejszy cenę do 80, a 30% kolejnej zniżki tym razem od 80 zł, da ostatecznie tylko kolejne 24 zł obniżki i cena sprzedaży wyniesie 56 zł. Zatem sprzedawca zarobi na naszym lenistwie dodatkowego dolara!

Wyznaczanie ceny na 9,99 zamiast 10

Według badań, kiedy ceny kończą się na 9, konsumenci są bardziej skłonni wydać pieniądze. Jednym z wytłumaczeń jest prawdopodobnie to, że początkowo zwracają uwagę na 9, która oczywiście jest mniejsza niż 10 i wydaje im się, że dużo oszczędzają. Inna teoria, już dla kupujących bardziej niekorzystna głosi, że ustalając ceny w ten sposób, sprzedawcom łatwiej przychodzi utrudnianie porównywania cen. I tak, jeśli opakowanie jakiegoś towaru kosztuje np. 2,99 zł za 100 g, a 4,99 za 200 g, sklepom łatwiej jest wzbudzić przekonanie, że opakowanie 100 gramowe kosztuje tak naprawdę połowę tego co duże, chociaż cenowo atrakcyjniejszy jest zakup większego.

3 za 9,99

Sklepy często oferują 3 produkty za 9,99 zł. Klienci często z góry zakładają, że muszą kupić 3 produkty, by skorzystać z oferty, a tymczasem okazuje się, że można przeważnie kupić jeden produkt za 3,33 zł. Rezultat? Kupujemy więcej niż potrzebujemy.

Kup jedną sztukę, drugą dostaniesz gratis

Uwaga na tego typu oferty, chociażby tylko z tego powodu, że często koszt zakupu dwóch sztuk produktu osobno, będzie bardziej opłacalny, bo sklepy specjalnie podnoszą przy takich ofertach ceny. Ja polecam sposób porównywania cen, o którym już wspominałem pisząc więcej nie znaczy taniej, czyli patrzenie na cenę towaru w przeliczeniu na litr/kilogram itp.

“Wyprzedaż” lub “promocja” wcale nie musi oznaczać obniżki ceny

Jesteśmy już trochę zaprogramowani na te dwa słowa i automatycznie zakładamy, że oznacza to atrakcyjną cenę. Tymczasem trzeba zwracać uwagę (chyba bardzo częste jest takie postępowanie w super- i hipermarketach), bo to może być zwykłe granie na naszych instynktach.

Umieszczanie produktów na poziomie oczu

Klasyczny trik stosowany przez supermarkety. Na poziomie wzroku układane są twary najbardziej opłacalne dla sklepu, a to zazwyczaj oznacza drożyznę, albo przynajmniej niską atrakcyjność cenową. A powód takiego postępowania jest bardzo prosty - zdecydowanie bardziej naturalne jest dla nas sięganie po coś na poziomie wzroku niż na niskiej bądź wysokiej półce.


Polecam także inne wpisy:

Zostaw odpowiedź