Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!
Kontynuując poprzedni wpis o tym w co inwestować w 2007 roku wg “Manager Magazin”, krótko napiszę co proponują doradcy (tym razem Xelion Doradcy Finansowi), dla osoby chcącej ulokować 50 tys. zł. Innymi słowy, to już jest poziom raczej niedostępny dla przeciętnego człowieka, niemniej jednak jak się uczyć, to na ciekawych przypadkach.
Tutaj sytuacja jest o tyle specyficzna, że klient chce zainwestować na dłuższy okres czasu, a zyski mają być przeznaczone na finansowanie nauki dzieci (kiedy dorosną). Ponieważ menadżer planuje, że dzieci będą studiować za granicą, więc żeby zminimalizować ryzyko kursowe, doradca sugeruje inwestycje w euro, a ponieważ inwestycja ma charakter długoterminowy, zaleca akcje. Czyli, zwłaszcza ten drugi element, jest chyba standardowym przykładem inwestycji długoterminowej i raczej jak pokazują przykłady rynków rozwiniętych, najbardziej zyskownym.
Jednakże żeby pomimo tego ograniczyć ryzyko, doradca proponuje podział portfela na 3 części i ulokowanie części środków na rynkach wschodzących (jak kraje Europy Środkowej), części w akcje spółek z Europy Zachodniej, a resztę w fundusz zrównoważony o charakterze globalnym.
Przy takim podziale portfela, ryzyko kursowe jest znikome jedynie przy drugim elemencie, czyli inwestycjach na rynkach Europy Zachodniej, a i to nie wszystkich (Londyn np. już będzie obarczony ryzykiem). Pozostałe dwa segmenty portfela będą narażone na wahania kursów walut, ale jednocześnie rozłożenie akcentów również na fundusz globalny będzie niwelowało zachwiania koniunktury na terenie Europy, bo to co być może stracimy na naszym kontynencie uda się wyrównać np. w Azji czy Ameryce Południowej.
Z mojego punktu widzenia, istotne jest proponowanie inwestycji w fundusze inwestycyjne, bo to oznacza, że nie trzeba aktywnie zarządzać swoim portfelem, a (przeważnie) można pozwolić na to, by pieniądze spokojnie i stabilnie w miarę lat pracowały. Inwestycje w akcje, nie dość że droższe, bardziej skomplikowane (bo albo musimy się sami na rynkach światowych znać, albo komuś za to trzeba przy każdej transakcji płacić) to jeszcze są bardziej ryzykowne, bo samemu trudniej właściwie zdywersyfikować portfel. No a przede wszystkim chyba, w fundusze dzięki stale zwiększającej się sieci dystrybucji łatwiej jest zainwestować, a poza tym, wymaga to też zaangażowania mniejszych kwot, stając się tym samym przystępniejsze dla szarego człowieka. W końcu nie każdy może sobie zainwestować, ot tak, 50 tysięcy złotych.
Ale jeśli ktoś ma te 50 tys. to tutaj może przeczytać, co w krótkich słowach sugeruje doradca Xelion.
Polecam także inne wpisy: