Po prostu – brać taksówkę z postoju przed dworcem. W piątek pojechałem do Lublina, a że akurat paskudnie lało, wsiadłem pod dworcem w pierwszą taksówkę na postoju. Nawet się nie zastanowiłem co to za taryfa i dlaczego nie ma na aucie żadnego logo firmy taksówkarskiej. W rezultacie, za 1 km płaciłem 3 zł, czyli mniej więcej 2 razy tyle co kosztuje przejechanie jednego kilometra w Warszawie. W następnych dwóch dniach zamawiałem już taksówkę wyłącznie telefonicznie i koszt jednego kilometra spadł dwukrotnie. Cena za lenistwo..
Polecam także inne wpisy: