Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!
Gazeta Prawna w krótkim artykule opisała wczoraj najlepsze dostępne obecnie na rynku karty kredytowe, w podziale na dwie kategorie. Dla osób niekorzystających z kredytu i dla tych, co limit kredytowy aktywnie wykorzystują.
Na samym początku artykułu znalazło się zabawne sformułowanie:
Paradoksalnie, najlepsze karty to nie te, które są najbardziej promowane. Koszt reklamy i wynagrodzenia handlowców jest bowiem ukryty w opłacie za wydanie, a przede wszystkim w wysokim oprocentowaniu kredytu.
Autorowi gratulujemy ponownego odkrycia Ameryki. Przecież to oczywiste i prawda ta działa w każdej dziedzinie, nie tylko w przypadku kart kredytowych.
Większość klientów spłaca zadłużenie na karcie kredytowej w całości. Dzięki temu mogą skorzystać z bezpłatnego kredytu nawet przez ponad 50 dni. Dla nich najbardziej istotnym elementem oferty staje się koszt wydania i wznowienia karty. Większość banków rezygnuje z opłat za wydanie karty. Jednak po 12 miesiącach korzystania z niej tylko wyjątkowo rezygnują z przychodów za wznowienie.
Jakiś czas temu czytałem artykuł, w którym bankowcy skarżyli się właśnie na niechęć Polaków do zadłużania się na karcie i fakt, że większość klientów w terminie spłaca zadłużenie. M.in. ja mam takie podejście. Karta kredytowa to bardzo wygodny wynalazek, ale przy niekontrolowanym użyciu może być zabójcza dla własnego portfela. Dlatego staram się nie pozostawać z zadłużeniem po dniu, w którym powinienem dokonać minimalnej wpłaty i dlatego dla mnie rzeczywiście istotne są koszty wydania i wznowienia karty.
I szczerze mówiąc wcale nie jestem zdziwiony, że w kategorii kart dla osób niekorzystających z kredytów wygrał mBank, bo mając do wyboru kartę za 18 zł rocznej opłaty i 54-dniowy okres rozliczeniowy, trudno się nie skusić. Pozostałe dwa miejsca na podium zajęły Polbank ze swoją Visą Electron i Reiffeisen Bank z kartą Visa Nova, które przy porównywalnym okresie bezodsetkowym mają prawie to samo lub dokładnie takie samo oprocentowanie.
mBank zajął też drugie miejsce wśród kart dla osób zadłużających się poza grace period. Dał się wyprzedzić jedynie bankowi BISE, za to zostawił w tyle Invest Bank.
Być może nie wszystko mi się w mBanku podoba (czasem przesyłanie korespondencji trwa trochę zbyt długo), jednak niezaprzeczalnie w porównaniu z “marmurową” konkurencją jest zazwyczaj tańszy. I o to mi chodzi.
Polecam także inne wpisy: