Jak sprzedawcy (nie)sprawdzają podpisów na kartach

Tag:

dodajdo.com

Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!

Wczoraj byłem z koleżanką na zakupach. Akurat tak się złożyło, że otrzymała właśnie kilka dni wcześniej nową kartę, bo stara straciła ważność. No i jakoś tak wyszło, że zapomniała ją od razu podpisać. Podczas płacenia dała ją kasjerce, ta przesunęła ją przez czytnik, poprosiła o podpis na potwierdzeniu i nawet go nie porównując oddała kartę kończąc transakcję.

Kiedy odeszliśmy od kasy, znajoma mnie trąciła, pokazała niepodpisaną kartę i załamała ręce. I jak tu samemu przykładać wagę do zabezpieczeń kart, kiedy najsłabszym ogniwem jest kasjer i nawet najbardziej wymyślne podchody z naszej strony nic nie pomogą. Mniej więcej dwa tygodnie temu robiłem zakupy w Tesco i facet przede mną też nie miał podpisu na karcie. Kasjerka poprosiła go w takim razie o dokument tożsamości, ale i tego nie miał. Ostatecznie skończyło się na tym, że wygrzebał jakąś legitymację biblioteczną (ze zdjęciem) i babka machnęła reką.

Przy całym narzekaniu na bezpieczeństwo płacenia kartami przez internet, wydaje się że dużo łatwiej można stracić przez ludzką głupotę podczas codziennych zakupów.


Polecam także inne wpisy:

Komentarze:

Jedna odpowiedź do “Jak sprzedawcy (nie)sprawdzają podpisów na kartach”


  1. Witam,
    Od pewnego czasu prowadzę krucjatę o porównywanie podpisów na karach z tymi na wydrukach. Absolutnie nikt tego nie robi. Zanim podpisze blankiet to już mam dawno karte w kieszeni i nikogo wśród kasjerów to nie dziwi, ani nie martwi. Niejednokrotnie robiłem dzikie burdy w sklepach. Tesco dostaje punkt honorowy za debilizm, gdy na moje “dlaczego nie porównała pani podpisu na karcie z tym na blankiecie” (a specjalnie podpisałem się zupełnie inaczej), z nonszalancją panienka odparła “nie jestem grafologiem”… Słów brak. Jednak się nie poddaję i w sklepach, w których mnie już poznają chociaż udają, że porównują. Tylko raz w “nieznanym” sklepie, po złożeniu nieprzystającego podpisu poproszono mnie o inny dowód ze zdjęciem. Jednak jedna jaskółka…

Zostaw odpowiedź