Karta płatnicza a wakacje

Tag:

dodajdo.com

Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!

Na stronach portalu Gazeta.pl znalazłem ciekawy artykuł o tym jak posługiwać się kartami płatniczymi (zwłaszcza kredytowymi) na wakacyjnych wyjazdach (a szczególnie zagranicznych). Myślę, że warto go sobie przeczytać, bo choć autor krótkiego poradnika nie odkrywa Ameryki, to kilka z tych porad może nas uchronić przed sporymi niepotrzebnymi wydatkami.

Na pewno warto mieć przy sobie karty, bo w ten sposób bardziej optymalnie jesteśmy w stanie zarządzać własnymi finansami. Gotówka jest o tyle niewygodna, że po pierwsze:

Jeszcze w kraju trzeba oszacować, ile złotówek wymienić na walutę.

A tego niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć, bo oprócz wydatków, które z dużą dozą prawdopodobieństwa jesteśmy w stanie oszacować jeszcze tu w Polsce (np. hotele, przejazdy itp.), jest grupa kosztów, które mogą na nas spaść jak grom z jasnego nieba już na miejscu.

Jeśli wymienimy za mało - będziemy musieli zacisnąć pasa. Jeśli za dużo - stracimy na ponownej wymianie tego, co zostanie, na złotówki.

Raz, że stracimy na kursie wymiany po powrocie, dwa że może się okazać iż zostały nam waluty wyłącznie w niewielkich nominałach (nie daj Boże monety), których żaden kantor i bank (poza centralą NBP) nie przyjmie.

Po drugie, nie wszystkie waluty będziemy mogli nabyć w Polsce, a co za tym idzie, musimy się liczyć z podwójnym ponoszeniem kosztów wymiany:

Jeśli wybieramy się do egzotycznego kraju, to w Polsce musimy wymienić złotówki na inną popularniejszą walutę, a na miejscu jeszcze raz pójść do kantoru po lokalną walutę. To kosztuje czas i pieniądze.

Dlatego lepiej posługiwać się kartą jako podstawowym źródłem środków finansowych, a jedynie niewielką ilość pieniędzy trzymać w gotówce.

Debetowa czy kredytowa?

Najbardziej osiągalne są karty debetowe, które wydawane są w zasadzie każdemu do rachunku oszczędnościowego i jedyne co trzeba zrobić to wypełnić druczek plus ewentualnie uiścić opłatę za jej użytkowanie. W przypadku takich kart nie jest badana zdolność kredytowa, więc jej wydanie jest w zasadzie formalnością. Tyle, ze taka karta ma dwie wady: płacąc nią, mozemy dysponować srodkami jedynie do wysokosci stanu gotowki na koncie, a po drugie, transakcja moze być zautoryzowana jedynie w trybie online, czyli tam gdzie nie ma podłączenia z siecią i bankiem, taką kartą nie zapłacimy - np. w taksowce.

Takich problemów nie ma z wypukłymi kartami kredytowymi, ale do ich posiadania konieczne jest posiadanie określonej zdolności kredytowej, za to zaletą jest możliwość płacenia w każdym punkcie akceptującymi karty danego systemu, bo nie ma potrzeby natychmiastowego sprawdzania środków na koncie - pieniądze wydajemy w ramach przyznanego nam przez bank limitu kredytowego. Jest jednak jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę:

większość polskich banków oprócz rasowych wypukłych kredytówek wydaje też ich tanie, płaskie odmiany. Działają one tak, jak debetówki - przy każdej transakcji terminal łączy się z twoim bankiem i sprawdza, czy nie przekroczyłeś limitu na zakupy. Tam, gdzie nie ma terminalu online, tania kredytówka będzie bezużyteczna.

Zazwyczaj takie karty wydawane są osobom o mniejszych dochodach i mniejszej zdolności kredytowej, jednak warto sprawdzić jaką kartą się posługujemy (Visa Electron będzie bezużyteczna).

Różnice kursowe

Co prawda korzystając z karty nie musimy kupować walut w kantorze, ale to nie znaczy że nie ma kosztów związanych z przewalutowaniem. Ponieważ złotówka jest prawnym środkiem płatniczym jedynie w Polsce, to bank obciąży nas kosztami przewalutowania naszych wydatków na złote wg kursu stosowanego przez ten bank. Z tym akurat trzeba się pogodzić, bo to koszt wygody. Warto sobie natomiast zdawać sprawę z tego, że jeżeli walutą rozliczeniową naszej karty jest euro, to najtaniej można się nią posługiwać jedynie w krajach, w których środkiem płatniczym jest euro (czyli tzw. strefa euro plus np. Czarnogóra). W przeciwnym wypadku, nasz bank dokona podwójnego przeliczenia kursowego:

najpierw na walutę rozliczeniową, a dopiero potem na złotówki. Na przykład będąc w Turcji, zapłacisz rachunek w lirach, które bank przeliczy na euro, a potem na złote.

Zapewne nas to nie doprowadzi do ruiny, ale np. mój bank zastrzega sobie 2% marżę przy takim przewalutowaniu.

Korzystanie z bankomatów

Jeśli konieczne będzie wybranie pieniędzy z bankomatu, warto mieć kartę takiego banku, który albo naliczy stałą opłatę za korzystanie z bankomatu, albo w ogóle zwolni nas z takich kosztów (bo jest to bankomat należący do danego banku tyle, że usytuowany za granicą lub pakiet darmowych usług w ramach naszego konta nam to gwarantuje). Reguły tutaj żadnej nie ma, więc przed wyjazdem warto coś takiego sprawdzićć w banku.

Po drugie, jeśli tylko się uda, nigdy, ale to nigdy nie korzystajmy z bankomatu przy pomocy karty kredytowej, bo pobranie w ten sposób pieniędzy powoduje natychmiastowe uruchomienie kredytu (inaczej niż przy płaceniu taką kartą) i bardzo łatwo wpaść w zadłużenie.

Jaki system?

Co prawda sam artykuł tego nie precyzuje, ale dodałbym jeszcze jedną poradę. Dobrze jest się zastanowić, czy nie warto zabrać ze sobą kart różnych systemów, jeśli tylko mamy taką możliwość (np. Visa i Mastercard), dlatego że są kraje, w których jedne systemy są bardziej popularne od innych (np. Chorwacja jeśli dobrze pamiętam) i może się niestety okazać tak, że mając tylko kartę Mastercard trafimy na punkt, w którym akceptują jedynie karty Visa.

Cały artykuł dostępny jest pod tym adresem.


Polecam także inne wpisy:

Komentarze:

Jedna odpowiedź do “Karta płatnicza a wakacje”


  1. […] Nigdy nie korzystaj z karty kredytowej, chcąc wypłacić pieniądze z bankomatu. To kosztuje cię najdrożej! Wspominałem już o tym m.in. w tym wpisie […]

Zostaw odpowiedź