Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!
Wczoraj byłem po raz drugi u doradcy finansowego, a w zasadzie w moim przypadku mowa raczej o doradcy kredytowym. Przygotowuję się do zaciągnięcia kredytu mieszkaniowego (jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w czerwcu złożę wniosek, bo deweloper twierdzi, że w maju będzie pozwolenie na budowę) i próbuję oszacować moją zdolność kredytową.
I dlatego wybrałem się do doradcy finansowego. Z jednej strony na witrynach internetowych banków dostępne są różne kalkulatory kredytowe, ale z opinii na różnych forach i listach dyskusyjnych wynikało, że bardzo często znacząco rozmijają się z rzeczywistością i późniejszymi decyzjami banków, nawet biorąc poprawkę na to, że umieszczono je tam wyłącznie dla celów informacyjnych.
No więc udałem się do Open Finance, bo akurat ich placówka była najbliżej mojej pracy. Do wyboru miałem jeszcze Expandera i Dom Kredytowy Notus, ale że były trochę bardziej oddalone, to jednak trafiłem do Open Finance.
Doszedłem do wniosku, że choć doradcy finansowi korzystają z podobnych narzędzi do oceny zdolności kredytowej jak te kalkulatory na stronach banków, ale wartością dodaną jest to, że w jednym miejscu dostępnych jest kilka ofert banków, a po drugie, mają doświadczenie ze współpracy z bankami i potrafię ocenić po podaniu przeze mnie wielkości zarobków, na jaki kredyt tak naprawdę mam szanse.
Po pierwszym spotkaniu wyszedłem mocno rozbawiony, bo pan doradca rzucił kwotę zdolności kredytowej chyba z sufitu i był święcie przekonany, że w to wierzę. No, może gdybym nie kończył finansów i bankowości, to jeszcze bym się dał zaczarować, bo pan doradca to taki typowy sprzedażowiec, który stara się wcisnąć wszystko każdemu.
Pomimo, że pierwsza wizyta była niezbyt zachęcająca, ale po części z mojej strony, bo zjawiłem się tam w zasadzie pod wpływem impulsu byleby się czegokolwiek dowiedzieć, to na drugie spotkanie jednak się umówiłem. I ja wybrałem bardziej przygotowany do rozmowy i poważniej do tego podszedłem, i pan doradca po tym, jak usłyszał kilka uciążliwych pytań troszkę zmienił podejście do mnie. Powpisywał bardziej szczegółowe dane o moich wynagrodzeniach i oczekiwaniach do swoich kalkulatorów, no i otrzymałem już bardziej realistyczny wynik.
Z natury jestem leniwy i dlatego skorzystam z usług doradcy, bo załatwi za mnie wszystko w banku, a na bieganie po różnych placówkach po prostu nie mam czasu. Dlatego jak wreszcie będzie to przeklęte prawomocne pozowlenie na budowę, do doradcy finansowego udam się już z kompletem dokumentów, które on zaniesie do różnych banków. A potem tylko czeka mnie jeszcze najkosztowniejsza decyzja w moim życiu, czyli zawarcie umowy kredytowej.
Polecam także inne wpisy: