No to po ulgach…

dodajdo.com

Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!

Zamiast radykalnie obniżyć podatki w zamian za to likwidując ulgi, rząd postanowił dokonać kilku kosmetycznych zmian, na których zyska niewiele osób. Ale żeby obywatele nie czuli się zbytnio wyróżnieni, likwiduje za to kilka ulg. Fakt, że dwie z nich to buble, ale jedna jest jednak powszechnie wykorzystywana.

Pal licho ulgę na pomoc domowę, bo nikomu się z niej korzystać nie opłaca. Ani osobom wykonujacym takie usługi, ani zleceniodawcom, a oferowane możliwości odliczeń są wręcz śmieszne. Likwidacja ulgi sportowej bez wątpienia jest ważna z punktu widzenia Skarbu Państwa, bo dawno już takiego bubla nie było, ale dla podatników to utrata możliwości bezproblemowego odliczania wydatków np. na bilety na mecze. A dzięki wadliwej konstrukcji prawnej, wg doradców taka jest w tym roku możliwość. No i jakie pole do popisu - w sumie trzeba się zastanowić nad zbieraniem biletów, bo 100% odliczenie to gratka nie lada.

Jednak najbardziej dotkliwa będzie likwidacja ulgi na internet. Po tym jak wprowadzono podstawową stawkę podatkową VAT na internet, ulga miała zrekompensować podwyżkę o 15 punktów procentowych, a w skrajnym przypadku pozwala na odliczenie ok 300 zł rocznie. Dla moich rodziców np., był to jeden z argumentów za intalacją stałego łącza. Dynamiczny wzrost liczby stałych łączy internetowych na przestrzeni ostatniego roku jest na pewno w duzym stopniu spowodowany możliwością odliczenia części kosztów od tego, co będziemy płacić fiskusowi.

A tu rząd wycina taki numer…


Polecam także inne wpisy:
    No related posts

Zostaw odpowiedź